Następne ogrodzenie z drewnianych sztachet robiłem już będąc pełnoletnim. Sztachety olchowe zamawialiśmy pod Lublinem, nie pamiętam dokładnie miejscowości, ale jechało się około 30 km w stronę Puław. Sztachet kupiliśmy ponad 1000 sztuk, do wyrzucenia było może kilkanaście, głównie z powodu poskręcania.

Czytaj dalej 31.01.2008. 00:45
Pamiętam od dzieciństwa płot drewniany, zresztą miejscami stoi do dziś dzień. Słupki metalowe, do nich przykręcone solidne rygle, do tego przybite sztachety. Od zawsze wszystkie elementy były mocno szare, miejscami porośnięte mchem. Ale mimo, że ogrodzenie drewniane miało ponad 40 lat to nadal trzyma się w niezłej formie. Najsłabszym ogniwem okazały się rygle. Regularnie namaczane przez deszcz, stopniowo przegniły i stawały się zbyt kruche. Wystarczyło się solidniej oprzeć...
Czytaj dalej 31.01.2008. 00:38